Atak na bufet, czyli co dziecko je w szkole?

W okresie podstawówki sprawa wydaje się jeszcze stosunkowo prosta. To rodzic dba o to, co jego dziecko zje podczas przerwy i zazwyczaj sam przygotowuje mu pyszne, zdrowe kanapki i zdrowy sok lub wodę mineralną do picia. Najczęściej zaopatruje też swoją pociechę w świeże owoce, które można pochłonąć ze smakiem w ramach przekąski. Co jednak w przypadku nastolatka, którym sam chce o wszystkim decydować? Najczęściej decyduje on, i niestety bardzo ciężko mu to wyperswadować, że najlepszą przekąską dla niego podczas szkolnej przerwy będzie paczka chipsów lub słodkie batoniki, najlepiej popijane gazowanym napojem typu Coca-Cola lub Sprite. Jest to jedzenie szybkie, smaczne i…no właśnie, na dłuższą metę bardzo niezdrowe. Zwłaszcza, jeżeli dziecko mało się rusza, lub w ogóle nie chodzi na lekcje wychowania fizycznego. Rolą rodziców jest uświadomienie, że taki tryb życia po kilku latach, a nawet ( jeśli ktoś jest podatny genetycznie na tycie ) w ciągu kilku miesięcy, może doprowadzić do ogromnego wzrostu wagi i osłabieniu całego organizmu.