JAK JEDNODNIOWE MOTYLE

My przyjmujemy istnienie jako fakt dokonany, zostaliśmy uśpieni przez oczywistości. Kto z nas patrzy w gwiazdy, jeśli nasz klimat w ogóle daje nam taką możliwość? A jeśli patrzy­my, to pobieżnie. To jest przecież absurdalne tak stać i spo­kojnie patrzeć w nieskończoną, niewyobrażalną głębię kosmo­su. Leżymy w łóżku, mamy dach nad głową, a przecież w tym samym momencie znajdujemy się na małym skrawku materii, który jest częścią ogromnego fajerwerku tryskającego galak­tykami. To za dużo na jednego człowieka, naciągamy więc kołdrę na głowę. Kto puścił w ruch ten zapierający dech fajerwerk i jaki jest niego pożytek? Po co ta niesłychana liczba ciał niebieskich rozsypana jako setki milionów galaktyk w nieskończonej ciem­ności? Jedna galaktyka — jak nasza droga mleczna’ — zawiera setki miliardów gwiazd. Jesteśmy jednodniowymi motylami; czyż miałyby nas interesować miliardy lat i niesłychane odle­głości lat świetlnych?

Witaj na moim serwisie! Wychowuję dwoje dzieci w wieku szkolnym. Bloga postanowiłam stworzyć w formie hobby jest on moją forma oderwania się od codziennych obowiązków i możliwością podzielenia się z Wami moimi przemyśleniami. Zapraszam do czytania i komentowania!