Znaczki za kapsle, czyli dziecięca wymiana

Dzieci bardzo często zbierają. Coś. Dawniej były to etykiety z piw których w Polsce nie było, kapsle też z piw, których też nigdy u nas nie było, mogły być to obrazki z gum balonowych Donald, albo po prostu resorówki lub znaczki. Teraz w dobie telewizji, Internetu i wszechobecnego przepychu, pomysły kolekcjonerskie nastolatków i nawet same gadżety nie mają już tak dużego znaczenia jak dawniej. Kiedyś, nawet gazeta Świat Młodych, była ogromną zdobyczą. Oczywiście pod warunkiem że było to sobotnie wydanie z komiksem na ostatniej stronie. Cały uzbierany rocznik, był nie lada gratką dla kolekcjonerów. Teraz, wszystkiego jest po prostu pełno. Dzieci nie muszą już niczego zbierać, bo w sklepach są gotowe kolekcje. Wszystkiego! Od znaczków, po najlepsze samochody. Militaria. Okręty. Kolekcje geograficzne i biologiczne. Wydawnictwa płytowe. Złote kolekcje wszystkiego i wszędzie. Zdobywanie tych przedmiotów, nie przysparza żadnej trudności, więc dla dziecka taka kolekcja ma taką samą wartość jak hamburger albo guma do żucia, czy może nowa komórka.